Czytasz=Komentujesz
- Yo Rubes! Gdzie jesteś!?- krzyknął Finley.
-Yo Fin! Zamknij się, idę!- śmiałam się, zanim ściągnęłam buty i pobiegłam do kuchni gdzie wszyscy inni siedzieli. Pobiegłam na miejsce gdzie Fin usiadł i spróbowałam zepchnąć go z taboretu na którym siedział . Jakkolwiek to jednak nie podziałało, chwycił mnie w pasie i pociągnął na kolana. I nie, nie umawiamy się. Znamy się tylko przez 2 tygodnie. Finley był tylko jedyny z całej piątki z którym byłam najbliżej.
- Wy dwoje przestańcie się bawić. Mamy kilka poważnych spraw do omówienia.- James warknął na nas.
- Co się dzieje Fletcher?- rzucił Justin- Coś musi być nie tak. Nie wezwałeś drużyny na takie spodkanie od miesięcy.
-Mamy problem.-powiedział James.
- Nie kurwa Sherlocku.- odezwał się Logan.
-Zamknij się Carter!- warknął Ashton.
- Dlaczego nie zamkniesz się, Holt?- warknął również Finley.
- Chłopacy! Dajcie spokój. Poważnie. Przestańcie się kłócić jak żałosne małe dzieci i po prostu posłuchajcie co James ma do powiedzenia. - wykrzyknęłam.
I wszyscy się zamkneli. Mogę się do tego przyzwyczaić. Byłam jedyną dziewczyną, więc mnie słuchali i szanowali. Mogłabym od nich dostać cookolwiek bym chciała.
-Dziękuję, Ruby.- powiedział James.- W każdym razie, jak już mówiłem mamy duży problem. Jeden z moich dawnych partnerów biznesowych wraca do miasta potym jak przestraszyłem go po drugiej stronie kraju. Ale teraz, już się mnie nie boi i jest zagrożeniem dla nas wszystkich.
- W takim razie musimy go zniszczyć.- Finley powiedział ze złością.
- Nie. Potrzebujemy jakiegoś planu.- powiedział Ashton.
- Oczywiście, można by pomyśleć, że dlatego jesteś frajerem.- Logan splunął.
Zerwałam się z kolan Finleya, obawiając się, że ta walka wyjdzie spod kontroli. Musiałam to zatrzymać, zanim to się zacznie.
-Chłopacy, poważnie potrzebujecie z tym skończyć. Nigdy niczego nie zrobicie, jeśli będziecie się kłócić. -powiedziałam stając twarzą do wszystkich. - Dobra, co jest jedną rzeczą, którą jego gang-jeśli ma jeden-nie ma. Co robimy?
Wszysycy spojrzeli na mnie z pustym wyrazem twarzy. - Macie mnie! Co jest nie tak z małą energiczną, dziewczyną?!
- Ruby ma rację...- powiedział James.
- Cóż oczywiście, że tak. Nikt nie będzie podejrzewać, że jest jedną z nas. To jest bez zarzutu genialne.- odezwał się Justin.
-Więc Ruby Lorde, jaki plan?- zapytał James.
~*~
Stworzyliśmy plan. Rzeczywiście bardzo przebiegły plan, więc godzinę później, znalazłam się stojąc przed drzwiami domu starego partnera Jamesa. Chłopacy siedzieli kilka samochodów dalej, w dole drogi na wypadek gdyby czuli, że znajduję się w niebezpieczeństwie, ale nie za blisko.
Zapukałam do drzwi, przed tym sprawdzając jak wyglądam w małym lusterku, które zawsze trzymam w kieszeni. Otworzył mi drzwi i pomyślałam, że to nie będzie zbyt trudne- był bardzo gorący.
-No hej przystojniaku. - powiedziałam opierając się o framugę drzwi, ale prawie wpadając do środka.- Nazywam się Ruby. Przyszłam tylko przywitać cię w sąsiedztwie.
Wyciągnęłąm rękę w jego stronę, żeby ją uścisnąć.
-Miło cię poznać Ruby. Jestem Alex Smith. Proszę wejdź. - całkowicie zignorował moją wyciągniętą ręke, ale w każdym razie weszłam do środka jego domu. Nie można powiedzieć, że martwił cię o cokolwiek. Tak szybko jak weszłam do głównego pokoju w jego domu, mogłam zobaczyć pełno pistoletów. Pistoletów porozrzucanych wszędzie.
- Oh, ehm, przepraszam za ten, ehm bałagan. Musisz wiedzieć jak ciężko jest się przenieść do nowego miejsca.- powiedział.
Po prostu siedzieliśmy przez godzinę rozmawiając i zachowywałam się tak jakby to była normalna przyjazna wizyta. W pewnym momencie otrzymałam wiadomość od Justina, który kazał mi się pośpieszyć, gdyż zaczynali być znudzeni.
Chrząknęłam, zanim wstałam .
- Wcięc przystojniaku. Myślę, że powinnam już pójść albo moi ehm, bracia będą się martwić. Ale powinniśmy czasami spędzić wolny czas razem. - wsunęłam kawałek papieru do tylniej kieszeni jego dżinsów. - Zadźwoń do mnie.- szepnełam mu do ucha.
Odwróciłam się by odejść- starałam się zrobić to kusząco- ale skończyło się to potknięciem. Upadłabym jeśli Alex nie złapałby mnie za ręke.
- Wiesz to zabawne.-powiedział-Wyglądasz ja dziwka i jestem całkowicie pewny na wszystko, że zazwyczaj tego nie robisz. To jest oczywiste, że nią nie jesteś. Naprawdę możesz powiedzieć, że jesteś niewinną dziewicą. Więc powiedz mi, dlaczego naprawdę tu jesteś.
- No, wiesz. Twój stary partner biznesowy James Fletcher....
-O boże, znalazł w końcu dziewczynę? Myślałem, że stać go na kogoś lepszego niż ty, choć...
- Hej to jest niegrzeczne! I nie, nie jestem jego cholerną dziewczyną! Aktualnie, pracuję z nim.
-Musisz żartować! Tak jakby Fletcher pozwoliłby pracować dziewczyną z nim.
-Oh, jesteś zbyt seksitowski. Jestem tu żeby cię ostrzeć. Musisz opuścić miasto.
- A jeśli tego nie zrobię?
- Wtedy chłopacy i ja nie będziemy bać się ciebie zranić.
-Nie boję się ciebie i "chłopaków". Wiesz dlaczego? Ponieważ ja także mogę zrobić wam krzywdę. Więc wynoś się stąd, zanim zacznę działać wcześniej.
Wybiegłam z domu i pobiegłam do jednego z samochodu.
Jak tylko wróciliśmy do domu, Justin przyszedł i gniewnie przycisnął mnie do ściany. Cholera, on naprawdę nie był szczęśliwy. Finley próbował przyjść i odciągnąć Justina, ale Justin powiedział mu prosto z mostu "Wypierdalaj z stąd".
- Nie mogę uwierzyć, że kurwa spierdoliłaś to!- krzyczał Justin.- nie powinienem nigdy ci zaufać.
-Oh przepraszam. Pamiętaj, że to wszystko jest dla mnie nowe!-powiedziałam,
- Może powinnaś o tym pomyśleć za nim wpadłaś na ten genialny pomysł,przez który prawdopodobnie Alex zamierza pozabijać nas wszystkich!
-Przynajmniej miałam pomysł.
-Czy chcesz żebym cię uderzył?
-Nie ośmielisz się.- odezwał się Finley.
-Aww, czy jesteś przestraszony, że zamierzam zranić twoją małą dziewczynkę?- warknął.
- Zamknij ryj Justin.- rzuciłam.
Powiedziałam, złą rzecz. Wiedziałam, że to zrobiłam. Justin serio nie był szczęśliwy. Musiał naprawdę wyładować swoje problemy gniewem.
Kiedy mnie uderzył, inni szybko odciągneli go ode mnie. James, Logan i Ashton wzieli Justina do innego pokoju, aby go uspokoić i wyszedł,a Finley oczyścił mnie.
Posadził mnie na blacie kuchennym i wziął szmatkę. Siedział naprzeciwko, wycierając mój nos wilgotną szmatką.
-Oh, boże przepraszam. Poplamiłam krwią wszystko- szczególnie całą twoją kurtke!- powiedziałam.
-Nie martw sie o to. Chcę się tylko skupić na czyszczeniu twojego nosa.
-Czy mój nos jest złamany?- zapytałam zmartwiona.
-Nie. Nie, wszystko będzie w porządku. Może zrobić się siniak przez kilka dni. Będąc uczciwym, dziwię się, że twój nos nie jest złamany.
-Dlaczego? Czy złamał twój nos wcześniej?
- On złamał nos wszystkim. Jakkolwiek można powiedzieć, ma pewne problemy z gniewem.
Siedzieliśmy w milczeniu podczas gdy on ocierał krew, ale potem mnie zszokował, kiedy mnie pocałował. Odepchnęłam go zanim poszło to za daleko.
-Nie, Fin.-powiedziałam.-Nie chcę tego. Znamy się tylko 2tygodnie.
-Oh yeah, zapomniałem, że jesteś małą dziewczynką dziewicą.
-Finley, nie... ja po prostu nie chcę cię skrzywdzić. Nie szczególnie chcę tu być.
-Więc dlaczego tu jesteś? Nikt cię nie zatrzymuję. Choć cię lubię chciałbym, żebyś została. Jesteś jedyną dziewczyną, która kiedykolwiek weszła do mojego życia i naprawdę czuję, że mogę ci ufać.
-Przepraszam, ale naprawdę nie chcę tutaj być, ale jestem zdesperowana. Jeśli odejdę nie mam dokąd pójść i Justin trochę mi groził, więc nie sądzę, że to będzie bezpieczne, jeśli was zostawię.
-Spójrz Ruby, jesteś taką słodką dziewczyną. I nie sądzę, żebyś zasłużyła być w tej sytuacji. Oddałbym wszystko aby nie być w tej sytuacji, ale dla mnie jest już za późno, ale nie nie jest za późno dla ciebie. Pomogę znaleźć ci wyjście z tąd.
Nie mogłem uwierzyć, że ją uderzyłem. Jak mógłem być tak głupi? Ona będzie mnie nienawidzić jeszcze bardziej teraz. Ale stało się jeszcze gorzej, kiedy usłyszałem rozmowę Ruby z Finley'em Heath. Wydawało się, że coś działo się pomiędzy nimi. Nie zamierzam pozwolić temu na to aby szło to za moimi plecami. Oni również plotkowali, żeby wydostać z tąd Ruby. Nie byłem z tego powodu szczęśliwy. Musiałem dostać ich, aby znienawidzili się i wtedy Ruby przybiegnie do mnie i wtedy mogę poznać ją tak jak chce. Ładna akcja.
________________________________________________
Wiem, że rozdziały są krótkie, ale to naprawdę nie moja wina. Przepraszam, że często nie dodaje rozdziałów zmienie to. Obiecuje, ale nie wiem czy nie zakończyć tego tłumaczenia. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY POPRAWIAM TEN ROZDZIAŁ NA SZYBKO
Zapraszam tu, jeśli to opowiadanie nie jest dla was wystarczające ;) http://amnesiadreamisbeginningmemories.blogspot.com/
super! <3 Justin coś będzie mieszać ;// szkoda że ją uderzył ale nie złamał nosa coś mi się zdaje że to był zamierzone go nie złamać :D jeju jest świetny czekam na następny! <33 życzę dużo weny :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następne
OdpowiedzUsuńKocham
OdpowiedzUsuńsuper ;)
OdpowiedzUsuń