Czytasz=Komentujesz
To była zimna listopadowa noc. Wracałam do domu z nocki z przyjaciółmi. Czułam się jakbym zasłużyła na ten wieczór. Życie w domu ostatnio było bardzo złe. Moi rodzice sprzeczali się każdego dnia i czasami zaczeli robić to na mnie, mimo, że (przez większość czasu) starałam się trzymać z dala od wszystkiego tak bardzo, jak to tylko możliwe.
Byłam tylko 17-nastolatką i chciałam wkrótce rozpocząć studia żeby studiować pielęgniarstwo ale moi rodzice nie pozwalają mi. Żaden z nich nie poszedł na studia, więc mówią, że to marnowanie czasu, ale wolę iść tam, niż tkwić w domu z ich kłotniami cały czas. Byłam tylko dzieckiem, więc nie miałam nikogo, kto wiedział przez co przechodze. To sprawiło,że wszystko jest gorsze.
Byłam spokojnym dzieckiem. Nie wielu przyjaciół. Byłam dużo zastraszana. Stanowiłam naprawdę łatwy cel. Nie miałam nigdy zdolności żeby skoncentrować się w szkole, zawsze byłam zmęczona po nieprzespanej nocy wcześniej. Wystrarczy słuchania kłamstw moich rodziców sprzeczających się, twierdzących że mój tata od czasu do czasu jest pijany. Rozbijanie szklanek, wrzaski mamy, przeklinanie ojca. To było piekło.
Brnęłam wzdłuż ośnieżonych dróg miasta, zadzwoniłam do domu, ściągając mój kaptur kiedy mijałam dziwnych, pijanych mężczyzn i owijających ramiona dookoła mojego ciała jak mi dreszcze (? przepraszam za niezrozumiałość tego zdania) Dotarłam do domu,ścieżką, która prowadziła do drzwi i weszłam. Było ciemno i ponuro w moim domu jak noc. To było nic niezwykłego. Weszłam do salonu i zobaczyłam moją mamę skuloną w kącie, jej ramiona były owinięte dookoła jej małych nóg.
-Mamo? Gdzie tata?- zapytałam.
- Znowu w barze.- odpowiedziała drżącym głosem.
- Oh. Sądzę, że powinnam przygotować się do łóżka. Ty też powinnaś mamo.
- Ruby...
-Tak?
- Jesteś dorbrą dziewczyną i cokolwiek się stanie, wiem, że będziesz w stanie spojrzeć na siebe...
To wtedy o to chodziło. Tata wykopie mnie.
To stało się tak szybko. Słyszałam jak tata potyka się w moim pokoju i pakuje moje rzeczy do małego plecaka. Złapał mnie za rękę, wyciągnął mnie z łóżka i pociągnął po schodach. Walczyłam przeciwko niemu, ale był dla mnie za silny.
Kopnęłam go i próbowałam zdjąć jego brudne łapska ze mnie, ale on tylko zacisnął dłoń tak mocno że aktualnie krzyczałam na całe gardło.
To nie pomogło. Znalazłam się na ulicy w nocy.
Próbowałam wrócić do domu następnego dnia, myślałam, że to była tylko przypadkowa rzecz która stała się bo mój ojciec był pijany.
Nie mogłam się bardziej mylić.
Mój ojciec zostawił mnie na wyciągnięcie ręki, splunął mi w twarz, mówiąc, że to był największy błąd w jego życiu i zatrzasnął mi drzwi przed twarzą.
I w tym momencie znalazłam się bez rodziny i bez domu na zawsze....
______________________________________________________________
TATATATA tak jak obiecałam początek wakacji.
Rozdział krótki, kilka następnych także, ale jeśli będą pojawiać się komentarze będę dodawać je dwa razy w tygodniu. Nie zniechęcajcie się od razu ;)
świetny :) szkoda mi jej :/ jestem ciekawa co będzie dalej czekam z niecierpilwością :)
OdpowiedzUsuńNiezły :) Omg, ale ona ma okropnego ojca. Zastanawiam się, jak sobie poradzi, czy się nie załamie czy coś.
OdpowiedzUsuńCzekam na nn.
@my_angels_x
Rozdział świetny. Z niecierpliwością czekam na następny.
OdpowiedzUsuńTaka mala uwaga- jest trochę błędów interpunkcyjnych i literówek.
Pozdrawiam i życzę powodzenia xx
super podoba mi się :D
OdpowiedzUsuń